Podróże

Co robić w Poznaniu?

co robić w Poznaniu

Poznań – miasto doznań. Już obił ci się o uszy ten slogan? Poznań jest często gdzieś w tle, gdy mówi się o miastach Polski, które warto zobaczyć, bo bitwa popularności rozgrywa się pomiędzy Krakowem a Warszawą. Jednak po ponad 2 miesiącach spędzonych w Poznaniu mogę śmiało stwierdzić, że miasto ma wiele do zaoferowania i jest idealne na weekendowy odpoczynek. Zaprezentuję wam dzisiaj mieszankę pięknej architektury, historycznych must see oraz miejsc do odpoczynku na łonie natury. Nie zabraknie też kilku rekomendacji dla miłośników kawy. Spieszę więc z moimi tippami, gdybyście zastanawiali się, co robić w Poznaniu.

Do Poznania trafiłam przypadkiem, odwiedzałam przyjaciół i zostałam. To oni zaszczepili we mnie miłość do miasta, a w szczególności do jednej z dzielnic – Jeżyc. Uwielbiam kompaktowe miasta, gdzie nogi mogą ponieść mnie wszędzie, gdzie turyści mieszają się z miejscowymi, a stare kamienice opowiadają historie przeszłych pokoleń. Poznań idealnie wpisuje się w te wymogi. Dodatkowo, dzięki dynamicznemu rozwojowi miasta, Poznań oferuje liczne ścieżki rozwoju, ciekawe perspektywy zawodowe, a możliwości spędzania wolnego czasu wręcz mnie przerastają. Dlatego, polecam to miasto nie tylko na weekend. Uważajcie, bo może tak jak ja, przyjedziecie na weekend, a zostaniecie na dużo dłużej.

———————————————

Co robić w Poznaniu?

Jeżyckie kamienice

co robić w Poznaniu

Jak już wspomniałam, to przyjaciele zarazili mnie miłością do Poznania i sprawili, że zamiast jeść teraz zupy pho w Wietnamie, jem polskie ziemniaki z Rynku Jeżyckiego. I nie żałuję tej decyzji. Jeżyce były pewnikiem przy przeprowadzce. Żadna inna dzielnica nie wchodziła w grę i muszę teraz przyznać moim znajomym rację.

Jeżyce to dzielnica, która otacza cię swoimi opiekuńczymi ramionami, oferuje wszystko, czego potrzebujesz w spacerowej odległości, a stare kamienice zdają się opowiadać ci swoje historie na każdym kroku. Jeśli zobaczycie kogoś idącego z rozmarzonym wzrokiem skierowanym ku dachom kamienic, jest duże prawdopodobieństwo, że będę to ja. Jeżeli również jesteście miłośnikami secesji, spacer po Jeżycach powinien estetycznie was zadowolić.

Ilość kawiarni, knajpek z wege jedzeniem, sklepów w duchu zero-waste oraz ryneczków ze świeżymi owocami i warzywami jest niezwykle zadowalająca. Z moich kawiarnianych jeżyckich ulubieńców polecam Trzecią Kawę w minimalistycznym stylu lub Teksturę, obie kawiarnie idealne do pracy. Jeżeli szukacie czegoś bardziej przytulnego, polecam Ciekawą lub Cukier Puder (koniecznie spróbujcie ich ciast). O Jeżycach można by wręcz napisać osobny post i może za kilka miesięcy, gdy będę je już znała, jak własną kieszeń, taki wpis powstanie.

Jeśli w szkole byliście przykładnymi uczniami i czytaliście lektury, kojarzycie zapewne powieści Małgorzaty Musierowicz z cyklu Jeżycjada. Kamienica literackiej rodziny Borejków dalej stoi na ulicy Roosevelta 5 i daje się podziwiać wraz ze swoimi secesyjnymi roślinnymi dekoracjami, dużymi oknami i pięknymi balustradami balkonów. Uwzględnijcie ją w waszym spacerze.

 Ostrów Tumski na Śródce

co robić w Poznaniu

Każdy z nas kojarzy zapewne z podstawówki legendę o trzech braciach, Lechu, Czechu i Rusie. Miałam ją gdzieś w zakamarkach umysłu, jednak dopiero teraz, będąc w Poznaniu, mogłam tę historię przyjąć na nową, z dużo większą dawką sentymentu.

Legenda opowiada o 3 kochających się braciach, którzy postanowili się rozłączyć, by każdy z nich mógł odnaleźć swoje ziemie i nie narażać się wzajemnie na konieczność walk między sobą. Po latach bracia jednak zatęsknili i każdy z nich postanowił szukać rodzeństwa w okolicach, gdzie ostatnim razem się widzieli. Strudzeni samotną wędrówką, postanowili odpocząć na rzecznej wyspie pomiędzy Wartą i Cybiną. To tam Lech, Czech i Rus natrafili na siebie ponownie, rozpoznając się wzajemnie dopiero po dłuższych rozmowach przy ognisku. Niezwykłe spotkanie braci nie mogło tak po prostu pójść w zapomnienie. Lech postanowił założyć gród upamiętniający ponowne poznanie się braci, który miał wyrosnąć na potężne miasto (Poznań, „poznać”… brzmi znajomo, prawda?).

Mural śródecki

Ostrów Tumski to kolebka państwa polskiego, dlatego jest też w czołówce poznańskich must see. To tutaj znajdziecie najstarszą polską katedrę, która przepięknie prezentuje się podczas wieczornego spaceru, szczególnie z wiodącym do katedry czerwonym mostem Biskupa Jordana. Oddalcie się trochę od katedry, by ujrzeć mural śródecki. Nazwa dzielnicy “Śródka” pochodzi od targu, który niegdyś odbywał się tam właśnie w środy. Dużo zabudowań uległo zniszczeniu w czasie II wojny światowej. Mural śródecki próbuje to zadośćuczynić, artystycznie odwzorowując historyczne zabudowania i dodając do dzielnicy szczyptę koloru i radości. Jeśli zdążyliście zgłodnieć w czasie spaceru, udajcie się do restauracji Na Winklu po porządną porcję wyśmienitych pierogów. 

Spacer po starym mieście

co robić w Poznaniu

Stare miasto w Poznaniu większości podróżnych kojarzy się z trykającymi się koziołkami, czyli pokazem, który odbywa się niezmiennie o godzinie 12:00. Z koziołkami wiąże się pewna legenda. Renesansowy ratusz, dziś pięknie odrestaurowany, ucierpiał niegdyś w wielkim pożarze. Postanowiono inaugurować jego odbudowę, urządzając tam wielką ucztę. Kucharz przez nieuwagę spalił danie na węgiel i by ratować ucztę udał się na łąkę, złapał 2 koziołki i postanowił upiec je na ruszcie. Koziołki zdążyły jednak uciec na szczyt wieży i zaczęły trykać się rogami. Postanowiono darować im życie, a ich walka stała się symbolem miasta. 

Niegdyś będący miejscem handlu, dziś Stary Rynek stanowi ujmującą estetycznie wizytówkę miasta. Idea powstania Starego Rynku zrodziła się w XIII wieku, gdy ludności nie wystarczał już obszar Ostrowa Tumskiego. Stary Rynek, nawet po 2 miesiącach tu spędzonych, nie zdążył mi się znudzić i wciąż budzi we mnie te sama odczucia. Uwielbiam patrzeć na urokliwe kolorowe kamieniczki, przyglądać się powolnie spacerującym turystom, podziwiać fontanny Apolla, Marsa, Prozerpiny i Neptuna oraz odkrywać pobliskie uliczki z kawiarniami i knajpami. 

co robić w Poznaniu
co robić w Poznaniu

Na Starym Rynku znajdziecie Pałac Mielżyskich, Muzeum Powstania Wielkopolskiego oraz Galerię Miejską Arsenał. Skierujcie się w stronę ulicy Świętosławskiej, by ujrzeć fasadę Fary Poznańskiej, jezuickiej świątyni, która stanowi sakralną wizytówkę Poznania. Kolejnym must see jest Zamek Królewski, którego mury widoczne są z oddali. Obecnie mieści się tam Muzeum Narodowe. 

Muzeum Rogala Świętomarcińskiego

Muzeum Rogala Świętomarcińskiego

Biały mak, bakalie, miękkie ciasto półfrancuskie, warstwa lukru i posypką z orzechów w formie smakowitego półksiężyca. Kształt rogala, charakterystycznego dla Poznania, nawiązuje do podkowy konia świętego Marcina. Co podkowa konia ma wspólnego z rogalem, dowiecie się w Muzeum Rogala na Starym Mieście.

Zapewniam was, że to atrakcja nie tylko dla dzieci. Dowiecie się trochę o mieście, historii, gwarze i naturalnie o samym poznańskim wypieku i jego czasochłonnej produkcji. Będziecie mieć także okazję podwinąć rękawy, założyć czapkę kucharską i zaprezentować wasze cukiernicze umiejętności. Pokazy prowadzone są z humorem i w miłej, kameralnej atmosferze. I najważniejsze na koniec: będzie też degustacja!

Stary Browar

Historia Starego Browaru sięga początków XIX wieku, kiedy to piwowarstwo zaczęło się rozwijać. Dziś Stary Browar stanowi ciekawe połączenie sztuki i handlu. Oprócz sklepów i restauracji, znajdziecie tu wystawy, rzeźby oraz będziecie mogli wziąć udział w pokazach, koncertach i wydarzeniach kulturalnych. A jak znudzicie się już przebywaniem w środku, możecie odwiedzić przylegający do Starego Browaru park. 

co robić w Poznaniu

Pozańskie parki i jeziora

Zakochałam się w Poznaniu także dzięki dużej ilości zielonej przestrzeni. Miasto oferuje liczne parki, każdy z nich w trochę innym klimacie. 

Moim osobistym faworytem jest Park sołacki, który jest szczególnie klimatyczny wieczorem, można się poczuć jakby było się z dala od miasta wśród dzikiej przyrody. Drzewa porośnięte bluszczem, intensywna zieleń, zalew odbijający skrawki nieba pozwalają na ucieczkę od zgiełku i autentyczne obcowanie z naturą. Nawet dla takiego anty-fana joggingu jak ja, bieganie po Parku Sołackim to oczyszczające, wręcz katarktyczne doświadczenie. 

Nieopodal Parku Sołackiego znajduje się jezioro zaporowe o wdzięcznej nazwie Rusałka, kolejny idealny punkt do joggingu, a także niedzielnego spaceru z bliskimi. Trasa wokół jeziora ma około 3,5 kilometry. 

Cytadela to kolejne zielone serce miasta o powierzchni około 100ha, dokąd polecam wybrać się rowerem miejskim. Cytadela ma w sobie ogrom potencjału dzięki swojej przestrzeni i każdy może zaplanować tam czas według swoich upodobań. Można odciąć się od ludzi, czytać i dumać nad życiem na łące, można pójść na lemoniadę, można ćwiczyć jogę, można spacerować, biegać z psem, można napawać oczy kwiatami lub obejrzeć instalację Magdaleny Abakanowicz “Nierozpoznani”. Tylko wyobraźnia stanowi granicę. 

Następnym rozległym obszarem, oferującym wiele opcji jest Jezioro Maltańskie, potocznie zwane Maltą. Niegdyś jezioro należało do zakonu Joannitów, którego siedziba znajdowała się właśnie na słonecznej wyspie Malcie, stąd taka się przyjęła nazwa. Malta znana jest jako centrum rekreacji, miłośnicy sportów wodnych znajdą tu coś dla siebie. Ale na tym nie koniec. Malta przyciąga także rodziny, oferując przejazdy kolejką wokół jeziora; spacerowiczów, którzy zatrzymują się na kawę z widokiem na jezioro oraz niezmiennie biegaczy i cyklistów. Ci, którzy potrzebują chwili przerwy od natury, mogą udać się do centrum handlowego położonego nad Maltą lub pójść tam do kina. 

Park Adama Mickewicza

Do listy parków dodam jeszcze Park Adama Mickewicza, który jest kompozycyjnie połączony z gmachem Teatru Wielkiego. Park oferuje niewielki zielony obszar otoczony drzewami z fontanną jako punkt centralny. To idealny przystanek w codziennym biegu, pozwalający odpocząć oczom od pracy przy laptopie, dać sobie chwilę na refleksję, poćwiczenie stania na rękach, regenerację naturą i powrót do swoich codziennych zajęć. 

Nie mogę też nie wspomnieć o poznańskiej Palmiarni, największej w kraju. Ostatni raz byłam tam przed laty, gdy pierwszy raz odwiedzałam Poznań z powodu olimpiady z języka niemieckiego. Zielono, egzotycznie, ciepło i różnorodnie. Jednym słowem – warto! 

Zdaję sobie sprawę, że mój mini przewodnik ledwie muska poznańską fasadę, ale od czegoś trzeba zacząć. Powinniście już wiedzieć, co robić w Poznaniu na weekend. Z czasem będę mogła, mam nadzieję, podzielić się z wami niestandardowymi miejscówkami, nowo odkrytymi zakamarkami miasta, a także zrobić ranking moich ulubionych kawiarni. Póki co zostawiam was z poznańskim basics i mam nadzieję, że jak wpadniecie, to miniemy się gdzieś na Jeżycach.

Mini przewodnik po Poznaniu dołącza do przewodników po moich innych domach: Edynburgu (wersja po angielsku) i Alicante, o których również możecie tutaj przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *